Sunday, July 15, 2012

Fotki z trasy - CD

Czasem bywa i tak, że trzeba się tłumaczyć panu policjantowi.



Chyba najpiękniejszy amerykański truck, International LoneStar. Nowoczesna konstrukcja połączona z nostalgicznym wyglądem ciężarówek sprzed lat.



Niektórzy kierowcy mają satelitarne anteny do swych telewizorów. Tylko skąd oni mają czas na oglądanie TV?



Freightliner Classic XL. Ten ma największą sypialnię z wszystkich, jakie były fabrycznie oferowane. Większą nawet, niż w Volvo 780. To, że jest to przedłużona wersja sleepera widać po przetłoczeniach koło okien sypialni. Niestety, Freightliner od kilku lat nie oferuje już takiej wersji, aod roku nie produkują już nawet Classica XL. Zastąpił go Coronado.



Pierwszym nowoczesnym aerodynamicznym modelem ciężarówki w USA był Kenworth T600, "mrówkojad". Był to praktycznie Kenworth W900 z cofniętą przednią osią, opadającą maską i osłonami na zbiorniki paliwa. Samochód ten jest produkowany do dzisiaj, ale po kolejnej modernizacji nosi nazwę T660. Ten na zdjęciu ma dodatkowe zabezpieczenia przed zderzeniami z leśną zwierzyną.



Ford Taurus kombi, samochód, który niczym się specjalnie nie wyróżnia, ale ponieważ ostatnio kupiliśmy identycznego, to od razu zacząłem na nie zwracać uwagę. :lol:



Porsche 911 zawsze wygląda dobrze.




I tęcza też zawsze cieszy serce. Szkoda tylko, że tak trudno oddać jej piękno fotografując ją tanią cyfrówką.

Fotki z trasy

Parę fotek ciekawych samochodów spotkanych w ostatnich dniach. Chiński Matiz, czyli Snyder ST600-C, jakiś klasyczny muscle car koncernu GMC z lat siedemdziesiątych i współczesny muscle car, Dodge Magnum:

Wednesday, July 11, 2012

Internetowi żartownisie

Jak na razie bardzo dobry tydzień. W poniedziałek był długi dzień, pięć sklepów, ale po robocie powrót do domu. We wtorek pojechaliśmy na bazę w Savannah po towar do sklepu w Charlotte. W środę jeden sklep - cała naczepa. Na dodatek sprawna ekipa, zajęło mi tylko trzy godziny, by naczepa była pusta. Ech, żeby tak było w każdym sklepie...

Jak na razie każdą noc, od przyjazdu z Key West, śpię w domu, we własnym łóżku. Dopiero noc z czwartku na piątek będzie w ciężarówce, bo następna trasa do Orange City na Florydzie. Będzie też trudno zdążyć z powrotem w piątek do domu i być może noc z piątku an sobotę też spędzę w samochodzie. Zobaczymy.

Wszystko byłoby wspaniale, gdyby nie to, że pewne osoby zaczęły się bawić moim kosztem, starając się mnie obrazić w najróżniejszy sposób. Wiele osób pyta mnie co mam zamiar z tym zrobić. Cóż. Chyba niewiele mogę, poza usuwaniem z YT tych filmów, które naruszają moje prawa autorskie.

Mam z nimi dyskutować? Z idiotą się nie dyskutuje, bo najpierw mnie ściągnie do swego poziomu, a potem pokona doświadczeniem. Poza tym o czym mam rozmawiać z facetem, który, sądząc po jego filmach, jest nałogowym alkoholikiem o ilorazie inteligencji niższym, niż temperatura powietrza w Chicago? I to w stopniach Celsjusza? Przecież on i tak nie zrozumie tego, że kogoś może ranić, że to  nie jest niewinna zabawa. Skoro go to tak bawi, nie będę mu tej zabawy psuł. On sam się w ten sposób wystarczająco kompromituje.

Szkoda jednak, bo potem ludzie, którzy oglądają te jego "produkcje" oceniają po nich wszystkich kierowców i myślą, że "typowy kierowca" to wiecznie pijany, nieustannie przeklinający prymityw, w ramach rozrywki oczerniający wszystkich, którzy mają inne od niego poglądy, inną hierarchię wartości i inne spojrzenie na świat. Ja jedynie mam nadzieję, że przynajmniej gdy siada on za kierownicą 40-tonowej ciężarówki, jest już na tyle trzeźwy, że nie stanowi rzeczywistego zagrożenia dla innych użytkowników ruchu.

Poza tym... Ja jestem w wieku jego ojca. Może i on kiedyś wydorośleje i przestanie się zachowywać jak dziecko. Nie obrażając, rzecz jasna, dzieci. Życzę mu tego z całego serca i zapewniam o swych modlitwach w jego intencji. Myślę, że i na Was mogę tu liczyć.

I choć mam tu na myśli konkretną osobę, warto wspomnieć, że nie jest to jedyna postać, która aktywnie stara się zniszczyć moje dobre imię. Jest ich więcej. Po prostu to, co my tu robimy, wielu osobom przeszkadza. Ich gryzie moja wiara, bo ich gryzie sumienie. Ale dla mnie jest to jedynie potwierdzenie tego, że to, co tu robimy - na naszym forum, w naszej ciężarówce, w czasie naszych wspólnych podróży - jest czymś ważnym, wartościowym i przede wszystkim - skutecznym. Dlatego stałem się celem ataków różnych "bohaterów", którzy potrafią jedynie obrażać i kpić. A co najlepsze, ubocznym skutkiem ich działalności jest to, że trafia do mnie sporo nowych osób, które nigdy nawet wcześniej o mnie nie słyszały. I za to, myślę, należałoby chyba im podziękować.

Sunday, July 08, 2012

Key West raz jeszcze - Part 2

Wróciłem z wyprawy na Key West. Było lepiej, niż się spodziewałem. Obawiałem się gigantycznych korków, bo to był "długi weekend" i pamiętam, że dawniej, gdy pracowałem w Nowym Jorku, zawsze w tym tygodniu godzinami stało się w korkach, ale, najwyraźniej, Nowojorczycy nie dojechali aż na Key West. Na archipelagu ruch był raczej niewielki.

Tym razem mój pierwszy rozładunek był na Key West, w piątek rano, mogłem więc przyjechać wcześniej.  Zjawiłem się tam w czwartek po południu i poszedłem spacerkiem na plażę. Całą wyspę w szerz da się przejść w pół godzinki. Na plaży zrobiłem parę fotek i wróciłem do ciężarówki. Mogłem tam posiedzieć dłużej, ale dla mnie siedzenie na plaży nie jest żadną rozrywką.

Nakręciłem kilka godzin filmów z tej wyprawy i po koniecznej obróbce trafią one na mój kanał na YT. Pierwsza część już jest, druga będzie zapewne gotowa dziś w nocy, kolejne muszą zaczekać, pewnie na kolejny weekend. W tygodniu bardzo trudno mi znaleźć czas na edycję filmów, a zbyt wolne łącze w ciężarówce uniemożliwia ich wysłanie. Półgodzinny film w HD ma ok. 3 GB i nawet z domowego komputera wysłanie go zajmuje mi kilka godzin. Z ciężarówki trwałoby to pewnie parę dni.

W poniedziałek rozładunki w okolicach Charlotte, pięć sklepów i kilkadziesiąt km jazdy. Muszę wstać przed piątą, skończę pracę pewnie koło 20. Ale cóż, tak to bywa w naszym zawodzie. Jak ktoś musi pracować 8 godzin, powinien szukać innej pracy.  Zatem pozdrawiam, zapraszam na mój kanał na YouTube i na forum, gdzie będą fotki z tej trasy, ale na nie trzeba jeszcze zaczekać. Dziś już nie zdążę zrobić żadnej aktualizacji.

Tuesday, July 03, 2012

Key West raz jeszcze- Part 1

Większość świąt w Stanach Zjednoczonych wypada w poniedziałek. Wynika to z prostego faktu: święta wypadające we wtorek, czy czwartek powodują, że tworzą się długie weekendy, które nie są zbyt dobre dla pracodawców, czy gospodarki kraju. Wymyślono więc, że najlepiej, gdy święto zawsze będzie w poniedziałek, wtedy po prostu dochodzi zawsze tylko jeden wolny dzień.

Oczywiście mówiąc o świętach w Ameryce należy dodać, że są one tu zawsze dobrowolne. Żaden pracodawca nie musi ich uznawać i każdy ma prawo nakazać swym pracownikom pokazać się w robocie tego dnia. Zwyczajowo jedynie państwowe i stanowe urzędy, szkoły i banki zawsze i we wszystkie święta są zamknięte. Biuro w naszej parafii też. Ale już w mojej pracy nie ma żadnych świąt. Jedynie wszystko się przesuwa o jeden dzień. Pracujemy od wtorku do soboty, zamiast od poniedziałku do piątku.

Jedyne chyba święta, które zawsze wypadają w "swoim dniu" to Dzień Niepodległości, 4 lipca i Boże Narodzenie.  Boże narodzenie jest też jedynym świętem uznawanym w naszej firmie. To jedyny dzień, gdy wszyscy kierowcy jadą do domu.

Ale w inne święta i tak nie możemy dostarczać towarów, bo ich nie przyjmują sklepy, do których rozwozimy towar. Więc jutro, czwartego lipca, nie da się zrobić dostawy. Zostaje przesunięta na piątego.

Ja, jak zwykle, miałem dostawy w Charlotte w poniedziałek. Nie mogłem szybko zjechać na bazę, po kolejny towar, by go dostarczyć we wtorek, bo we wtorek rano musiałem zabrać ładunek wody do Savannah. A w środę święto i wszystko zaczyna się walić. Pracoholikiem to ja nie jestem, ale trochę pieniędzy wypadałoby zarobić, więc gdy zaczęło to wyglądać tak, że będą tylko dwie naczepy w tym tygodniu, zacząłem przynudzać o dłuższą trasę. najlepiej Key West.

W firmie jest ponad setka kierowców, a do sklepu na Key West jedzie się tylko 50 razy w roku. Statystycznie więc każdy mógłby tam być raz na dwa - trzy lata. Co gorsze i tak jeździ tam zwykle jeden kierowca, starszy już pan, mający koło siedemdziesiątki. On by miał problemy z regularnym rozładowywaniem trzech naczep tygodniowo, więc jeździ na dalsze trasy. Ale ja i tak wymarudziłem po raz drugi ten wyjazd.

Pewnie dlatego, że trzeba tam ruszyć 4. lipca, a Amerykanie naprawdę świętują w tym dniu. Więc pewnie nikt specjalnie się nie palił do tego wyjazdu. A ja tam lubię jeździć, bo jest "wakacyjnie". I pewnie będę miał czas by pójść na parę godzin na plażę. Jedyne niebezpieczeństwo polega na tym, że być może w ten tydzień będzie tam tak wielu turystów, że zamiast siedzieć na plaży będę stał w korkach na jedynej drodze, łączącej Key West z głównym lądem.

Zobaczymy. Ruszam jutro. Będzie jakiś film z tej trasy i będą fotki. Na razie nakręciłem pierwszą część filmu, z załadunku towaru w Charlotte i mówię tam też o nawigacji, którą mam w komputerze i o mojej elektronicznej karcie drogowej. Film powinien być na YouTube za kilka godzin. Zapraszam.