Ekipa Busa przez Świat zawitała z wizytą. Parę fotek busika, będzie też jakiś film, gdy znajdę czas, by go posklejać:
A to stare sprzęgło, w którym cierna okładzina zupełnie zniknęła i nowe
części, które, niestety, nie pasują do siebie. Okazało się, że BMW
zmieniło nieznacznie rozmiary sprzęgła i koła zamachowego, pozostawiając
stare numery części. Nowe sprzęgło BMW nie pasuje do aluminiowego koła
zamachowego, które jest wykonane według rozmiarów oryginalnego koła z
roku 2008. Naprawa więc się przedłuży, koszty rosną, ale pod koniec
tygodnia powinno być już wszystko naprawione. Powinno...
Trochę złomu i innych ciekawych pojazdów. Na początek lekko przyrdzewiała Honda Accord:
Nie wiem co ten narozrabiał, ale ma cztery radiowozy koło siebie, z czego trzy "tajne":
Kenworth W900 z dużą sypialnią:
Ale mi się ten widoczek spodobał. Poczułem się jak w Nadwiślańskim
Kraju. Robotnik łopatą i wiadrem osusza kałużę. Chciałem mu zasugerować
nabranie wody wiadrem, byłoby szybciej, ale co tam. Pewnie ma płacone na
godzinę, a nie od roboty.
A drugi, rzecz jasna, kibicuje. I pewnie daje dobre rady.
Ford Galaxie 500 Convertible:
Camaro, też lekko nadjedzony rdzą:
BMW 535, piękny egzemplarz ciągle aktywnej wyścigówki. to w warsztacie, gdzie będą naprawiać mojego M3
Corvette Sting Ray:
Zachód słońca i siedmiopasmowa autostrada w Atlancie:
Ja tu chyba nadużywam trochę slowa "klasyczny", ale to jest taki klasyczny, stary amerykański autokar
Za to Toyoty Cressidy nie będziemy nazywać klasykiem, ale "złomnikiem"
Na balkoniku wolno jeździć w większości stanów, choć takie krzesełko z
kuchni, niczym nie umocowane, to chyba nie jest najlepszy pomysł.
Mówiąc o klasykach... Peterbilt 379
Zwykła wymiana oleju zamieniła się w parogodzinną naprawę, bo się
ukręciła śrubka i trzeba było wymienić całą miskę olejową. A to nie było
wcale proste.
W
pracy kombinują jak koń pod górę. Tydzień temu zamiast ładunku do
Charlotte na poniedziałek, dostałem Atlantę, w związku z czym musiałem w
niedzielę pojechać po ładunek. W tym tygodniu do popołudnia nie było
wiadomo kiedy będzie dostawa piątkowego/sobotniego ładunku. Dopiero parę
minut temu dostałem wiadomość, że ładunek jednak będzie na piątek, na
dwunastą w południe. W związku z czym ruszam w drogę dzisiaj i czeka
mnie jazda w nocy, a przynajmniej gdzieś tak do drugiej-trzeciej nad
ranem. Ale za to wrócę do domu w noc z piątku na sobotę, więc nie ma co
narzekać. Weekend szykuje się w domu.
Całe to zamieszanie wynika z faktu, że firma przechodzi z pięciodniowego
tygodnia pracy na sześciodniowy. Mnie to nie powinno bezpośrednio
dotyczyć, bo ja nadal powinienem pracować tylko do piątku, ale jak widać
w przejściowym okresie pełno jest zawirowań i turbulencji. Mam
nadzieję, że wszystko się wkrótce wyklaruje, na razie jednak nikt nic
nie wie i jest sporo zamieszania.
Zatem uciekam przygotować się do drogi i za dwie godzinki powinniśmy już być w trasie.